Forum Forum o zespole TOKIO HOTEL Strona Główna
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Żyć, bo żyć... wciąż być inną w każdym calu. - 7 odcinek
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Odpowiedz do tematu    Forum Forum o zespole TOKIO HOTEL Strona Główna » Opowiadania wieloczęściowe Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Żyć, bo żyć... wciąż być inną w każdym calu. - 7 odcinek
Autor Wiadomość
LadyDreadVamipres
Fan TH
Fan TH



Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wystaję z kieszeni Toma. Nie widzisz? Pech!

Post Żyć, bo żyć... wciąż być inną w każdym calu. - 7 odcinek
Mam już to opowiadanie na jednym forum.
Ale tutaj też zamieszczę...
Zobaczymy co powieta. xD
Ostrzegam!
Niektórych, może urazić treść opowiadania.
Naruszam tutaj kwestie religijne, które moga obrazić kogoś.
Nie robię tego specjalnie.
Wczuwam się w bohaterką, ale sama niekiedy tak myślę.
Nie, nie jestem satanistką...

Odcinek 1, czyli poznać diabła w równie diabelskiej skórze.


- Czy ja kiedy kolwiek będę mogła decydować za siebie? – rzekłam oburzona, do mojej mamy. Co innego mogłam zrobić? Czy ja zawsze musze robić, i myśleć tak jak ona chce? To że jej nie podoba się mój gust muzyczny... Phi, ona mnie niezbyt dużo obchodzi. Mam prawo decydować za siebie, przynajmniej za to czego słucham. Bo w porównaniu do mojej idealne siostrzyczki, to jestem wcieleniem zła i najlepiej takich jak ja wybić ze świata, bo służymy szatanowi. Tak, stereotypowe myśli społeczeństwa i w tym mojej matki. Że też nie jestem jedną z tych przykładnych, różowych blondyneczek którymi otacza się moja siostra. Jak widzę róż to mnie skręca w żołądku, i przypomina mi się wczorajsza kolacja. Więc jednak nie jestem przykładnym dzieckiem, ideałem który spełnia zachcianki mamusi? Fakt, nie jestem. Jestem sobą, mam swoją duszę i nie dam się tłumić społecznym wymaganiom. Trudno, już i tak jestem wyrzutkiem, a „spaść” niżej według nich się nie da. Też mi coś, czy oni nie widzą że upadli jeszcze niżej niż ja, i są strasznie żałośni, próbując mnie na siłę odmienić? Otóż nie. Oczy zalepia im ten wielko możny Bóg wyznawany w kościołach, ale ja wiem co dla mnie dobre. Bóg tak, kościół nie. Dla mnie w kościele wyznaje się krzywe prawdy, które mają za zadanie nakłaniać ludzi by sypali kasą z nieba, do koszyków. Podarunki dla Boga, będą wynagrodzone? A tak naprawdę to księża upijają się winami mszalnymi. Skąd ja to wiem? Co was to kurczak obchodzi. Wiem i tyle. No tak, nie dacie mi spokoju. Wyjaśnić wam po ludzku? Spróbuje, ale to co uczynił kapłan jak dla mnie nie jest ludzkie, bo spierdolił mi całe życie. Niezły start by zostać dziwką nieprawdaż? Ale już mówię o co mi chodzi. Jak małe dziecko, powiedzmy że miałam wtedy zaledwie dwanaście lat, chodziłam do kościoła w każdą niedzielę, na jakieś spotkania i takie tam. No i zdarzyło się... Ksiądz, który był dla mnie wielkim autorytetem, i wzorem. No co on mógł zrobić? Szkoda tracić czasu na takie zwierzęta. Ale... prostu z mostu mówię. Po spotkaniu poprosił żebym została bo ma dla mnie jakiś tam kalendarzyk, zaprowadził mnie do zakrystii i... brutalnie, z zażartością zgwałcił. Co widział w takim dziecku? Nie wiem.. po prostu był zwykłym popierdolonym sukinsynem, naciągającym biedne dzieciaki. Skąd mogę wiedzieć czy dalej tego nie robi? Może nie byłam jego pierwszą i ostatnią ofiarą? Może dalej krzywdzi dzieciaki, a ja nie mam na to wpływu. Bo co ja mam matce powiedzieć? Wyśmiałaby mnie i oddała do zakładu psychiatrycznego, co i tak ma zamiar zrobić „Jeżeli nie zmienię swojego podejścia do świata, kościoła i nie zacznę być normalną nastolatką”. Nie chcę do psychiatryka, niech lepiej zamknie tam moją siostrzyczkę która wariuje na punkcie jakiś pedałów z Niemiec, oraz podnieca się jakimiś tandetnymi opowiastkami, kto i kiedy i jak grzebał jej w majtkach. Ohyda... tak wprawdzie to ja chyba wolę dziewczyny. Nie chyba, umawiam się z nimi. Nie ma mowy żebym się zmieniła! Chłopacy są obrzydliwi i niewrażliwi. Ange mnie doskonale rozumie, i jest piękną istotą i pięknej duszy. Tak czy siak, po tym co zrobił ten ułom, nie będę hetero ani bi. I koniec kropka. Mam nie dostąpić zbawienia boi jestem inna pod każdym względem? To co to za sprawiedliwość boża? Same podłe uprzedzenia. Wystaję ponad normy społeczne, ale sobą daje przykład że inny, też człowiek. Co do mojej siostry... Ma lat 17, jest:
A. Nadętym wrednym szczurem.
B. W ogóle nie ma gustu.
C. Ani swojego zdania.
D. Kieruje się zasadą, byle gdzie, byle z kim.
I co. Mam skończyć tak jak ona? Znów podziękuję. Nie rajcuje mnie gwizdanie solarzystów, ani kręcenie tyłkiem we wszystkie strony świata. Bo dziwką nie jestem, przynajmniej z własnej woli. No i mówiąc wam jeszcze jedno. Moja siostra, Chewry uwielbia Szwabów. Tak te całe Japan Burdel, z wypucowaną, czarną małpą z pitolkami na głowie, na czele. Kogo wielbi? Z tego co mój maciupki móżdżek pojmuje to jest to ten z dredami. Hm? Moim zdaniem jest najbardziej urodziwy z tej zgrai gumofilców z biedronki. Ups... w Niemczech nie ma biedronki, to niech będzie Lidl...

Dziękuję za uwagę...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez LadyDreadVamipres dnia Wto 21:31, 19 Gru 2006, w całości zmieniany 5 razy
Pon 5:01, 30 Paź 2006 Zobacz profil autora
Agusia
Zagorzały fan TH
Zagorzały fan TH



Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lublin

Post
Mi się podoba to, co napisałaś. Jest to zupełnie inne od tego, co zazwyczj można przeczytać. To, co napisałaś o tym księdzu... zdarza się i to dość często. Nie dziwię się, że bohaterka ma taki stosunek do wszystkiego. A siostra... cóż, zwyczajny pustak. Inaczej tego nie można nazwać. Czekam, aż coś więcej napiszesz, bo zaczęło się ciekawie... Ach i to ostatnie zdanie mnie kompletnie rozwaliło... Może być i Lidl zamiast biedronki...


Post został pochwalony 0 razy
Pon 10:16, 30 Paź 2006 Zobacz profil autora
JohannaTH
MODERATOR
MODERATOR



Dołączył: 20 Sie 2006
Posty: 291
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bus'a chłopaków z TH

Post
Bardzo ciekawie się zapowiada. Nie jest to jedno z tych wielu opowiadań, które można znaleść na blogach, gdzie w pierwszej nitce 12 latka spotyka TH i pod koniec notki namiętnie liże się na środku ulicy z którymś z nich, a w drugiej notce lądują w łóżku. To opo ma w sobie coś co daje do myślenia... Z niecierpliwością czekam na nową notkę Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Wto 20:23, 31 Paź 2006 Zobacz profil autora
LadyDreadVamipres
Fan TH
Fan TH



Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wystaję z kieszeni Toma. Nie widzisz? Pech!

Post
Odcinek 2, czyli poznaj mnie bardziej od środka.

Zresztą po co ja wam to mówię? Historia do przewidzenia... ale ja postanowiłam się trochę pomęczyć. Macie dość? Wasz problem...nie słuchajcie mnie. Życie z tak przykładnymi obywatelami jest nudne i pozbawione kolorytu. Jak dla mnie... dla nich to ja ciągle wszystko psuje i ja czynię ich życie szarym i przewidywalnym. W idealnej rodzinie jest trudno... Każdy ma swoje miejsce, swój mały kąt i wkład w dobre imię rodziny. A co ja mam? Ludzie widząc mnie na ulicy myślą sobie „Na co ta matka jej pozwala”. Moją matkę nazwać matką? Kolejny życiowy błąd. Chciałabym żeby mnie pokochała...a może nie? A jednak. Tak jak normalny człowiek pragnę miłości i ciepła domowego. Od sześciu lat nie usłyszałam od moich bliskich słowa kocham cię. Tak trudno jest im to z siebie wydusić? Czy może nie poznali jeszcze wartości tego słowa. Ja słyszałam tylko od matki że byłam niechciana i niezaplanowana. Fajny prezent nie? Też się cieszę... Matka wciąż narzeka i próbuje mnie zmienić, ale czy jej rolą nie jest akceptowanie tego jaka jestem, kochanie mnie bez względu na to jak wyglądam i jak się zachowuje? Może tak w waszym życiu jest, ale w mojej bajce którą zwie koszmarem, jest zupełnie inaczej. Tutaj samo życie pisze scenariusz, a ja mam na to wielki wpływ. I nie chcę nic zmieniać. Czasami nawet fajnie jest być odrzutkiem, bo moja siostra nie przylatuje mi tak często do pokoju żeby coś pożyczyć. Ona prawie w ogóle tu nie zagląda, chyba że ktoś jej każe. Taaa... jestem ciekawa czy ona jeszcze pamięta że ma siostrę, bo jak na razie to widzi we mnie potwora. Czego nie widzi? Że ja widzę potwora w niej. Zresztą ich moje zdanie wcale nie obchodzi. Niech sobie żyją jak chcą, mi to zwisa... Mój pesymizm czasami i mnie samą przeraża. Czy ja jestem aż taka okropna? Z czasem się przekonacie, i mimo tego, że będziecie mieli mnie dość, nie ustąpię. Lubię katować ludzi, tak samo jak Bóg lubi się nami bawić. Ech, może faktycznie jestem jego niechcianym dzieckiem, ale jakieś tam cechy po nim odziedziczyłam. Jestem wredna, rozpuszczona, samotna...tia, przypomina wam to coś?
Zachowuje się jak siostry kopciuszka, wszystkie razem wzięte, ale czy to nie ja mam być w tej bajce bohaterką główną? Jeśli moje życie jest na opak, to i przekształcimy trochę bajeczkę
Będzie nieco pikantniejsza, od ówczesnej wersji. Praw autorskich chyba nie ma... A jeśli i nawet ma, to powiem autorowi „Życie daje w dupę”, i prawa mnie się nie trzymają...bo wystaję ponad je. Jak to robię? Trzeba urodzić się mną, i trzeba być wyrzutkiem. Krótki przepis na ala Boga do kupienia w kioskach... skusicie się? Nie radzę, no chyba że chcecie dźwigać ten krzyż razem ze mną, ale jestem niechętna do tego żeby zawierać nowe znajomości, i wątpię żeby ktoś chciał przyjaźnić się ze mną. Tak więc nie warto wydawać tych kilku złotych na to by stać się mną... nie jestem ani Królową Anglii, ani Britnej Spirs więc sobie odpuśćcie. Tak więc po krótkim wykładzie, na który narażeni będziecie dość często, powracamy do toksycznych dialogów, z życia wziętych.
- Elen, mogłabyś choć raz być normalna. Choć raz wyjść z nami do kościoła, ubrana jak należy. – prosiła mnie matka. Ta, fajnie... Otóż teraz znacie kolejną skazę w moim życiu, moje imię. Czyż nie jest słodkie i urocze.. nie pasuje do mnie. Znowu jestem wielce pokrzywdzona przez świat, a winowajcą jest moja matka, która nie spodziewała się że urodzi takiego dziwoląga. I mi i jej jest ciężko, więc może skończymy rozmowę, bo i tak nic nie wskóramy. Nie pasuję tu... I koniec.
- Mogłabyś nie używać tego imienia? Tak, nie podoba mi się. Skończmy rozmowę, bo nie mogę. Nie ulegnę ci, i się nie zmienię. Już od dawna mnie o to prosisz i nic... a teraz jakoś szczególnie ci zależy? Czyżbyś ujrzała we mnie swoje dziecko? Aż dziwne, że moja paskudna uroda i to jaka jestem nie zasłoniły ci kolejny raz oczu. No brawo, mamo. Doskonale! Uczysz się i robisz postępy, twoje pierwsze kroki. Wiem, jestem niegrzeczna. Karę? Samą karą jest rozmowa z tobą. I tak się mnie wstydzisz, i z bezsilności chcesz mnie gdzieś wyciągnąć. Skończmy to... nie mam ochoty już więcej się przed tobą produkować... – zakończyłam tą bezsensowną rozmowę, ale jak widać moja matka nie.
- Elen, idź do siebie i nie... nie wychodź póki nie zmądrzejesz. – rozkazała mi.
- No teraz to żeś mnie z nóg zwaliła. Pyskuję, bo lubię. A tak dla twojej wiadomości to przez dnie całe siedzę w pokoju, sama... A jeśli już zejdę na dół, to nie wchodzę wam w paradę. Ubieram się i wychodzę... tak więc nie utrudniaj mi życia kobieto. Chcę wyjść, idę... Ja już skończyłam. – wypowiadając te słowa, patrzyłam jak moja matka wytrzeszcza oczy i próżno próbuje wymyśleć coś inteligentnego. Nie kocham swojej matki? Kocham ją na swój sposób.. powiedzmy że kocham ją tak, jak wąż kocha swoje ofiary. Kocham ją za to że mnie urodziła, no i koniec listy. Teraz chcę się wybrać do Ange, i popełnić kolejny grzech przeciw społeczeństwu. Jak ja bym chciała być córką jej rodziców. Goty... to jest piękne marzenie, a moje życie nie jest usłane czarnymi różami, więc mogę sobie odpuścić złudzenia wypadku mojej rodziny, i adopcji przez rodziców Ange. Kaziorctwo? Phi... w ich rodzinie to coś normalnego, lecz w mojej jestem wyrzutkiem. No ale czy ja do nich pasuję, może rzeczywiście dzieciaków przynosi bocian i pomylił kominy... Powinnam być dzieckiem Marietty i Dona, no ale nie jestem. Kolejny cios w serce, nie powinnam już zdechnąć? Jestem jak Jezus, wkońcu jestem dzieckiem Boga... Szybko się regeneruje, no mogę powiedzieć że kocham go jak swą matkę, chociaż go nienawidzę, a całe moje życie to ironia losu. A teraz was przeproszę, bo idę ubrać buty. Taa.. zaraz się widzimy. Punkt drzwi wyjściowe z tego więzienia. To powiem wam, cześć...
[/b]


Post został pochwalony 0 razy
Sob 21:02, 04 Lis 2006 Zobacz profil autora
JohannaTH
MODERATOR
MODERATOR



Dołączył: 20 Sie 2006
Posty: 291
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bus'a chłopaków z TH

Post
tak... to jest prawda... ludzie nie tolerują tych, którzy są inni... ale czemu ?? czy inni są źli ?? Nie ! To czemu się ich nie akceptuje, szydzi się z nich i wyzywa?? Nie rozumiem tego ?? Czym zawinili ?? Że nie mają tak "idealnego" życia jak oni ?? Takie życie im odpowiada!! i Nie potrzebują być tacy jak oni... Świat, który miałby samych ludzi szarych i niewyróżniających się byłby zajeb.iście nudny i bezsensu Very Happy Jak to mówi mój kolega: "Inny znaczy lepszy" Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Sob 23:42, 04 Lis 2006 Zobacz profil autora
LadyDreadVamipres
Fan TH
Fan TH



Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wystaję z kieszeni Toma. Nie widzisz? Pech!

Post
3 odcinek, czyli pokazać babciom środkowy, czy nie?

Dziesięć minut minęło, a ja znowu was witam. Tak wiem, że wam to nie sprawia żadnej radości, ale mnie tak. Jestem egoistką i myślę tylko o sobie? Prawda to prawda... Macie prawo mnie za to zlinczować, ale pamiętajcie, że ta cała złość, nienawiść się odradza, i powstaję na nowo. Jestem nieśmiertelnym koszmarem i będę was męczyć przez wiele dni i nocy, póki nie zobaczę łez rozpaczy czy też strachu w waszych oczach. Wiecie, co... Tak w momencie wiązania moich butów myślałam nad tym, czy czasami Maryja nie puściła się potajemnie z Szatanem, i z tego nie powstałam ja. Może to tylko moje domysły, ale Bóg na pewno nie widzi wszystkiego, ani nie jest wstanie swoim wzrokiem ogarnąć całego świata, i obserwować jeszcze tych, co go otaczają. Wkońcu jest kimś na wzór człowieka, a człowiek nie ma wokół głowy setki oczu. Więc dzieci, gwałćmy się, przeklinajmy, róbmy wszystko, czego nie wolno, może wtedy Bóg przestanie być ślepy. Możliwe, że Maryja puściła się z Szatanem, bo to istota w pełni ludzka. Mamy prawo do grzechu pożądania. Może Bóg to taki stary ramol z brodą, a Szatan jakiś przystojny chłopaczek z kozią bródką i włosami do pasa. Jeśli miał by tak wyglądać, to, mimo iż nie uznaję stosunków damsko-męskich, z nim mogłabym mieć jakieś bliższe kontakty. Skąd możemy wiedzieć czy Bóg, nie gwałci swoich aniołków? Ale co do tego, byłabym sprzeczna. Skoro jest stary, i seks uznaje za grzech, a sam każe się rozmnażać, jest nielogiczny tak jak ja, ale jest prawiczkiem. No ładnie z nim, w tym wieku... Ech, i my jesteśmy jego pierwowzorem. To ja podziękuję, już wolę być krzyżówką zła piekielnego i dziewicy pańskiej... Popatrzcie na to, Maryja już nie jest dziewicą. I teraz pierwszy seks ma za sobą, teraz będzie szło jej gładko. Może jest szczęśliwa, bo zaznała tego, co Bóg przykazał, ale ograniczył do pewnego wieku. Maryjo, jeśli mnie słuchasz, to pomyśl... Na pewno skończyłaś już 18 lat, i śmiało możesz robić to, z kim chcesz, kiedy chcesz... Luz-blus na szelkach. No skoro wyjawiłam wam moje myśli z ostatnich dziesięciu minut, to możemy się zbierać. Tylko sprawdzę czy niczego nie zapomniałam. Obmacam się dokładnie i wam oświadczę, czy wszystko wzięłam. Ta....Mam. Teraz możemy już wyjść. Przypomnę wam, że jest jesień, i jeśli chcecie iść ze mną do Ange, to lepiej się odziejcie, to teraz ja będę się wstydzić za was. Dziękuję, to była tylko mała aluzja. Chcecie czy nie chcecie, musicie i tak ze mną iść. Zostaliście przykuci do moich kajdanek, i jesteście już nie odłączną dzieciarnią biegającą za mną, w tej bajce. Za rączkę was nie wezmę, ani też pod pachę. Trzymajcie się, blisko, ale niezbyt, blisko, bo lubię mieć trochę przestrzeni życiowej. No to idziemy... Na dworze cholernie wieje, a na trawniku przed domem, leży kupa liści. Mój dyżur, a oleję to... Zrobię to później, albo w ogóle nie zrobię. Teraz przynajmniej nie widać tych krzaczków przyciętych z linijką. Nie słychać już świergotu ptaków, ani nie słychać szczekania psów. Może, dlatego, że mieszkamy na skraju tej wioski... I dobrze, nie lubię zbędnego tłoku, i setek oczu wpatrujących się moje dziurawe rajstopy. Jest godzina, chwilę po 15. Niebo jest szare i nijakie, podobnie jak cała ta okolica. Wokół tylko żółte domki, z czerwonymi dachami, uśmiechające się do mnie parszywie. Taaa... Nie lubię tędy chodzić. Może, dlatego że i mój dom jest koloru, nie innego jak żółty, czuję się tu nie swojo. Dziwne? A no nie dziwne, bo w całym moim domu, prócz mojego strychu, czuje się jak plama, na nowym obrusie, którą moja matka próbuje uporczywie usunąć. Przykro mi, ale jestem już zaschnięta, i niedowywabienia. Nierówne chodniki, i moje stopy. Szuram nogami po płytkach, i gapię się w ziemię. No brawo, przynajmniej coś w kolorze zbliżonym do czarnego. Coś mojego... Szary. Płyty nie są takie czyste, ani równo położone. Ktoś postanowił się zbuntować. Aplauz dla tych, co to kładli. Wyciągnęli coś z mojego pokoju. Kradzież mienia publicznego? Mam zabrać sobie do pokoju przyjaciela płytkę? Jedynego z sprzymierzeńców, który nie szczerzy się do mnie szyderczo, jedynego podobnego do mnie na tej ulicy. Nie! Nie jestem karitasem, wybacz, ale przytułku nie mam. Trudno... Widujemy się prawie codziennie, więc nie płacz i nie histeryzuj. Słońce nie daje po oczach, schowało się przede mną za chmurami. Będę uprzejma i podziękuję chmurą za to, że je zakryło. Pójdziemy całą tą ulicę, i skręcimy w lewo. Dlaczego w lewo? Bo lewo jest brudne, lewo nie jest skażone tym całym prawem. Tym czystym prawem, które pasuje do tej całej okolicy. Tą myślą kierowali się pewnie budowniczy tych chodników, i domu Ange i jej rodziców. Mam już dosyć tej żółci, rzygać mi się chce. Ta... I jeszcze te babcie ukradkiem zerkające przez firanki, na moja osobę. Życie w tym miasteczku jest bardzo interesujące, i mieszkańcy mogą się pochwalić tym, że mają żywe przykłady eksperymentów, które chodzą po ulicy. Pokazać babci faka, być perfidna. A dziś sobie odpuszczę... Robię to prawie zawsze, więc zrobię dziś dla nich taryfę ulgową. Będę miła... To do mnie nie pasuje, no, ale cóż zrobić. Mam chyba w sobie trochę świętości Maryjnej. Szatan doszczętnie mnie nie pożarł. I co? Mam zgłosić się z tym na policję? EE... Tam raczej od razu by posądzono mnie o satanizm, i wsadzono za kratki. Hm? Sama nie wiem... Jak na razie wierzę w wszystko po trochu, taka moja mała religia. Fajnie jest być guru? Jestem papieżem...łał. Zaraz skręcamy...Cieszycie się? Bo ja bardzo... Z słowami, gdy to powiedziałam, gdzieś za domami, szczytowała już czarna wieżyczka. Wiecie, kogo to dom? Tak, Ange. Wreszcie w raju...Wreszcie w piekle. Nie przestraszcie się. W moim pokoju nie byłyście, a moglibyście tam zawału dostać, a u Ange w domu jest jeszcze bardziej mrocznie. Nie krzyczeć, nie piszczeć... Nic wam się nie stanie, chyba... W tej wieżyczce mają bibliotekę, i zgadnijcie, co tam znalazłyśmy. Biblię, ale w innym wydaniu... Taką satanistyczną. Być może rodzina Ange wierzyła kiedyś w szatana, ale obecnie mają taki sam stosunek do religii jak ja. Już stąpamy po tych bardziej innych od innych, płytkach. Już wkraczamy na toksyczny teren. Już widzimy dom Ange. Patrzcie... Ciemny, prawie zamek, z wieżyczką. Ściany ma z kamienia, ale w środku jest przytulnie... No przytulnie, jak przytulnie, ale wy macie inny rodzaj przytulności. Może wam się nie spodobać, ale będziecie tam często przesiadywać, więc się przyzwyczaicie. Ciemne świerki chylą się ku nam, chodźcie. Schody, schody... I pukamy. Pukamy w te wielkie, dębowe drzwi. Zaraz przybiegnie Ange i Satain... Ta.. Jej pies. Rodwajler, bardzo miły i przyjazny... Ale tylko dla mnie i rodziny Ange, więc uwaga...


Post został pochwalony 0 razy
Czw 23:10, 07 Gru 2006 Zobacz profil autora
mrs.pauLa
MODERATOR
MODERATOR



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1416
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z ust Billa;**

Post
świetne!!!!
naprawdę.
bardzo mi się podobaaa.!
dawno nie czytałam czegoś tak... pasnonującego Wink
i innego od wszystkich nudnych historyjek.
Smile


Post został pochwalony 0 razy
Sob 16:05, 09 Gru 2006 Zobacz profil autora
LadyDreadVamipres
Fan TH
Fan TH



Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wystaję z kieszeni Toma. Nie widzisz? Pech!

Post
Dziękuję moja droga.
Kiedyś się rozwinie.
I wkroczy TH.

Odcinek 4, czyli i nawet ja mogę wcinać żelki.

Mam nadzieje, że będziecie w miarę bezpieczni, bo nie chcę abyście żądali od banków odszkodowania, to by było niesmaczne. Obciążać biedny bank, i dawać sąsiadką grubsze fundamenty, by twierdzić, że Ange i jej rodzina są satanistami, są stuknięci, są inni... Nie będę tego wyliczać, bo mi się nie chcę. Sami przytoczcie sobie przykłady, po tym, co zobaczycie. No to pukam... Dębowe drzwi wydały z siebie odgłos, a za nimi stoi już pewnie Ange.
- Szatan, zamknij paszczę! – Taaa... Już ją słyszę, i Sataina też.
Popatrzcie na wytwór szatana, boską i walniętą Ange. Mojego małego lucyferka, tęskniłam za nią przez te bite 19 godzin. Drzwi się otwierają, nie przynieście mi wstydu. Zachowujcie się tak, jakby was nie było... Nie lubimy przybyszów, ale wy jesteście tu po to by zapoznać się z nową subkulturą, tak to nazwę. Poczujecie na sobie jej zimny wzrok, przeszyje was aż do szpiku kostnego... Tak to jest ten jej wabik, ten połysk w oku, kiedy ją widzę. Przy niej zachowuję się jak uparta osa, próbująca dostać się do kieliszka z słodkim winem, albo jak komar, szukający dobrego miejsca by się wkłuć. Ange wzbudza we mnie pożądanie, i wszystkie emocje, jakie mogą temu towarzyszyć. Utalentowany rzeźbiarz musiał tworzyć jej lico, to jak ma wyglądać. Czubeczkami palców tworzyć jej gładkie jak jedwab ciało. Serdecznie podziękowałam też jej rodzicom, za to, że ją spłodzili. Bez niej moje życie, hm... Nie było by tak pikantne. To jedna pokrewna mi dusza, która jest po prostu częścią mojego życia. Osobą mającą za zadanie pomóc mi przetrwać, pomóc mi nie rzygać na każdym kroku, gdy widzę ten sztuczny i przesiąkający słodkością świat. Tak... Mój mały aviomarin, z piękną bladą cerą. W tej chwili czuję się jakbym reklamowała etopirynę... Więc oszczędzę sobie ozłacania jej osoby, sami ja poznacie, i może docenicie chodź trochę mój daremny trud, i tego, że się staram jeszcze żyć. Bez niej byłabym zagubioną kompletnie, i nie wiedziałabym, co ze sobą począć. Taaa...Pewnie skończyłabym biorąc, chlejąc, rąbiąc się, z kim popadnie... I słuchałabym tych ułomów z ala Japonii... Ogółem, znalazłabym się w środowisku mojej siostry. Ale ja aż tak nisko nie mogę upaść. O przepraszam...Aż tak wysoko się wspiąć, na drabinę społeczną, by zmieść Chewry z jej stanowiska. Może sprzeczam się sama ze sobą, i czuje się trochę jak przekupka na rynku, próbująca na siłę wcisnąć ci mydło do ręki. Ten świat jest taki strasznie plastikowy... Ostatnio przeszłam się na cmentarz. Bardzo lubię tam chodzić, i siadać pod płaczącą wierzbą. Więc sobie tak szłam, szurając butami po betonie. Pogrzeb? Zatarłam wtedy ręce, i lubiąc oglądać tą ceremonię, pobiegłam, idąc obejrzeć pochówek. Ta pogrzebowa muzyka, mimo iż rocka gotyckiego uznaje się za muzykę trupią, mi to raczej nie przypomina trąbki w bajce o Muminkach, w której wcale trąbki nie było. Stoi sobie ksiądz i papla modlitwę, wszyscy ubrani na czarno, pogrążeni w smutku... Taa... To jak z mojej niekończącej się opowieści, jak z piosenki The Brithday Massacre, których uwielbiam. Wszyscy próbują być nadmiernie przygnębieni tą sytuacją, uporczywie pocieszają wdowę i jej dzieci... I kolejny raz widzę tą okropną fałszywość. Czy to nie jest grzech? Czy tak nie powinien zachowywać się chrześcijanin? A może jednak... Widać, kto tak naprawdę cierpi, a kto przyszedł tu najzwyczajniej nażreć się jak świnia, za darmo. Jakie to jest ble ble ble niesprawiedliwe, ale co w tym świecie jest prawe, skoro sam Bóg nie wiem, co tworzy. Po kolei wycieka mu cały świat z rąk. Przesiąka do żyznej niekiedy ziemi, i zaraża trucizną. Plon podupada. I tworzy się z tego ten cały plastik, ten cały napisany masłem scenariusz, i aby wszystko było szczęśliwie, a człowiek był na pozór wolny. Ale wróćmy do tego pogrzebu... Ksiądz stoi jak strach na wróble, i mówi tą swoją modlitwę, a o zmarłym nic nie wspomni. Nie pocieszy, nie da nadziei. Tylko te nie ludzko-Boskie wywody, o tym, że u góry jest wspaniale jak w pięciogwiazdkowym hotelu. No może taki hotel dla mojej matki jest szczytem luksusu, ale dla mnie to zwykła żółto-złota melina. Ja chętnie pójdę spać do burdelu, tam przynajmniej jakaś pikanteria panuje. Hm... Miałam kiedyś tam znajomą... Ale rozećpała się strasznie, a mówiłam, że drugiego życia nie ma. Była uparta, i teraz wylądowała pod ziemią. Wróćmy do pogrzebu... Cały czas tracę wątek, i zaczynam coś nowego... Jak pisarz nie mogący wymyślić rymu do pomarańcza. Jak tak dalej pójdzie to z oszczędności będą chować po kilka osób w jednej trumnie, a na grób położą zwiędłe kwiaty. No przecież to i tak poumiera, a człowiek nie żyje, więc, po co mu piękne kwiaty. Najlepiej położyć go na bagnach, albo... W ogóle nie kłaść. Spalić w piekarniku, i postawić na balkonie. Komercja... Ale oszczędność! Masz więcej kasy by ujebać się tanim winem, i pośpiewać hity Maryli Rodowicz na peronie. Może usłyszą cię psy, i wtedy będziesz im śpiewać w drodze na komisariat, w drodze do ciepłego łóżka i dobrego jedzenia. Sama tak myślałam... Skoro oni mają tam tak fajnie, to ja wolę pomęczyć się tam z jakimiś pindami, w samotności, niż siedzieć dalej w tym prawdziwym więzieniu, z moją rodziną. No i Ange przynosiłaby mi żelki z, Lidla, które uwielbiam. No, co? To, że jestem stworzeniem zazwyczaj sprzecznym wszystkiemu, to nie mogę lubić żelków? Też coś! Lubię takie jabłkowe... W ten nałóg wciągnęła mnie Ange. Czasami siedźmy u niej w pokoju, słuchając Within Temptation oraz wcinając po kilka paczek żelków. Sama Ange jest moim nałogiem, a więc trudno mi by było się z nią rozstać. Na razie nie zamierzam... Nie zamierzam też uciekać się do tego by wyprawić sobie wakacje w więzieniu. Pomyślę jeszcze coś...

- Żydku! – wykrzyczała mi do ucha.
- Muzułmanko moja! – uwiesiłam się jej na szyi.
- Jak twój kolorowy dzień mija? – dodała, trzymając w ręce świeżo otwartą paczkę żelków.
- Kolory? Popipkało ci się jak zwykle. Czarno-biała rzeczywistość. Nudy... I znów pokłóciłam się z dręczycielką. Cud, miód i orzeszki... Nie ma, co umierać, i witać bródki szatana. Naprawdę...
- Spowiesz mi się, przy paczce żelków... Mam koncert Within Temptation, obejrzymy. Tylko, że najpierw wyprowadzimy tego zwierza, co zakłóca mi funkcjonowanie. Dawno nie był, i mu pęcherz puści. Hm.. Normalnie by mnie to nie obchodziło, ale trzeba trochę zreperować naszą ogólną opinię wśród plasticzanych sąsiadów, a śmierć Szatanka, nie wpłynęłaby na to korzystnie. Więc wybacz, ale nie przywitasz się z naszymi rodzicami... – I zawołała Sataina. Pies przybiegł momentalnie, i zaczął miziać mnie swoją pieszczochą na szyi.
- Szatan wybacz, ale ja wolę pieszczoty twojej pani... I nie koniecznie pieszczochą... – Powiedziałam do psa. Tak jestem chora na umyśle, sami wiecie...


Post został pochwalony 0 razy
Nie 16:33, 10 Gru 2006 Zobacz profil autora
mrs.pauLa
MODERATOR
MODERATOR



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1416
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z ust Billa;**

Post
o . o . o.
dawaj nastepna część! Smile:*


Post został pochwalony 0 razy
Nie 18:29, 10 Gru 2006 Zobacz profil autora
Agusia
Zagorzały fan TH
Zagorzały fan TH



Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lublin

Post
Ujj... nie nadążam. Aviomarin, Maryla Rodowicz, Muminki i żelki z lidla. Niezły zestaw. Długo się nie będe mogła pozbierać po tej notce. Czytanie tego grozi zakwikaniem. Ehh... jestem trochę porąbana, ale to nic w porównaniu z tym co sie tutaj dzieje. Szacuneczek.


Post został pochwalony 0 razy
Nie 21:47, 10 Gru 2006 Zobacz profil autora
LadyDreadVamipres
Fan TH
Fan TH



Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wystaję z kieszeni Toma. Nie widzisz? Pech!

Post
Odcinek 5, czyli Bejbi aj tokin tu ju, Bejbi aj hev sexual proposal...

- Bejbi, nie zwracaj uwagi na tego niewyżytego stwora. Nażarł się surowego mięcha, i pewnie oglądał pornola... teraz ma odchyły. Już gwałcił nogę mojej matki... – powiedziała Ange, próbująca przyciągnąć Sataina do siebie, by móc ograniczyć mu swobodę.
- Ja się nim nawet nie martwię... Miło mi że chociaż ktoś się na mnie napala, bo ty ostatnio jakaś oschła jesteś. – odparłam, chcąc wzbudzić w niej nutę zazdrości. Nie ma o co być zazdrosna. Żaden pitolki, żadne jajka... żadne narządy męskie mnie nie interesują. Bardzo chętnie wykąpała bym się z nią w wannie, w gorącej wodzie z żyletką w ręce. Taka nasza mała fantazja, tylko że najpierw pozbędziemy się jej rodziców, a potem możemy oddawać się uciechą cielesnym.
- Mija bella, przestań robić Shrekowe oczy. Nie wychodzi ci to. Wiem że ostatnio zaniedbałam twoją dziurkę, i powinnam ja odkurzyć. Nadrobię to wkrótce! – przesunęła ręką po moim udzie. Uklękła na ziemi, i założyła smycz Szatanowi.

Co by to był za skandal! O jezu... jakby pies latał bez smyczy, i pogryzł by pudelki naszych sąsiadów. Lubimy nabijać się z piesków naszych plasticzanych sąsiadów, z przypiętymi na siłę uśmiechami. Kiedyś pofarbowałyśmy z Ange, takiemu jednemu kundlowi futro na czerwono... fajna zabawa była. Lubię się znęcać nad ludźmi, i nad zwierzętami ludzi, których nie lubię. Ludzie są sztuczni, a to jest coś czego nie lubię. Jakby mieli wazę na głowie, i byli posklejani kaczym gównem. Jak słyszę płacz i desperację mojej siostry, na temat złamanego paznokcia, to moje wymioty niemal widzą już wyjście, z krętej drogi w moim żołądku. Jako małe dziecko dolałam jej zmywaczu do herbaty. Wypiła? Wypiła, po czym wypluła. Opluła stół, siebie... Ogólnie narobiła tyle zamieszania. Prawie rozsadziła umywalkę, szczotkując nerwowo swój język. Miałam karę... ale opłaciło się. Ten niesmak na jej twarzy widuję dość rzadko, bo rzadko z nią przebywam. Może jestem jej trucizną, może odcinam jej dostęp powietrza i czynię ja kaleką. Ale czy nie jest miło popatrzeć jak cierpi? Nie muszę się zbytnio wysilać, a widzę jak marszczy jej się skóra i jak jej drogi puder sypie się na podłogę. Kiedyś chciałam jej przypierdolić... nie zrobiłam tego. Po co mam brudzić swoje palce, czystą głupotą jej osoby. Tak wielkim było by wysłuchiwać jej jęków? Nie, chyba nie. Nie zbaczam na jej zachowania, mimo to że mnie irytuje. Ja w tym domu nic nie znaczę, więc nie powinnam się udzielać, bo zaczną mnie widywać i ograniczą mnie do jednej, dziennej szklanki kakałka. Mimo to że czasami chciałabym wykąpać ją w kiblu, wymoczyć jej ryj i powiedzieć to wszystko co myślę... Jej narzekania, groźby i fukanie pod nosem, a i tak by sobie z tego nic nie zrobiła. Co obchodzi ją moje zdanie? Zdanie takiego dziwoląga i kompletnego debila. Co ją obchodzi MOJE zdanie, skoro mnie nie ma. Ona nie wie o moim istnieniu... na moją korzyść. Tak w moich myślach, wystawiam te wszystkie katolickie pindy między „ręce” płotu. Chciałabym otrzepać ich twarze z tej tapety. Czy one nie czują się jakby nosiły na sobie żelazne maski? Ech. Ja gadam takie stereotypowe głupoty, a sama czasem przesadzam z makijażem. Nie pudruje się, nie muszę... jestem wystarczająco blada i trupia, i nie muszę dodawać sobie blasku. Mam sobie śliwkowe szminki, czarne kredki... no to starczy jak na dzisiaj... Spódniczka mojej siostry jest wymiarów pieluszki, z czego uwielbia chwalić się barwną bielizną. Widząc z okna jak idzie po ulicy mam ochotę krzyknąć do niej coś w stylu ‘Ej mała, ile bierzesz za godzinę’. Mam taką chęć, i nie mogę się opanować. Często przypierdalam sobie książką od fizyki. Dlaczego od fizy? Nie wiem... Ona jest rzadko używalna, dlatego też tak często jest w zasięgu mojej ręki. W zimę lubię porzucać w Chewry śnieżkami, siedząc na fotelu z nogami, pod oknem. Próbuję uzbierać na nową gitarę. Coś nie idzie, a Bloduszka się starzeje... ale mimo to lubię ją molestować, i rzucać nią po łóżku. Właśnie dlatego potrzebuję nowej. Z nudy czasem plącze sobie strunę wokół palca. Dziwny pomysł, ale jak piecze. To tak jakbym wylała na dywan, odplamiacz. Fajczy się i pieni... A mój palec czuje się zmaltretowany. Nie tnę się? Może. Czasem zdarza mi się, ale to nie jest rasowe dzierganie całej ręki. Na kolanie ostatnio wycięłam sobie pentagram. Natchnięta była wizytą u Ange, i rozmyślaniem o kąpieli w wannie. Naszła mnie kolejna fantazja. Kąpiel nago, w publicznej fontannie o wschodzie słońca. Mocne przeżycie, i kolejny dowód na niepoprawność mojej osoby. Lubię się buntować, lubię okazywać moją inność. Prowokować, zadziwiać, molestować moimi przekonaniami. Czasami zmuszam do twierdzenia, lub zatwierdzania moich własnych teorii... lubię się czasem dowartościować. Nie robię tego w stylu brzydkiego kaczątka, z piękną duszą. Robię to na wzór Dziecka Bożego, z stosunków Maryjno-Piekielnych. Bóg wkleja swoje własne epitety w moje życie. Chciałabym je uprościć, i móc przeżyć je krótko i zwięźle. Nie muszę udowadniać komuś inności, pokazują ją tylko i wyłącznie sobie, i temu co w górze. Nie tworzy mnie na wzór swoich klonów, jestem według niego, ale nie według wzoru A+B=C, jestem nie matematyczna. A może jestem równaniem, z minusem? Nie ma o mnie wzmianki w historii mojej rodziny, nie liczę się. Mogę uznać że mnie nie ma, wy też tak uznajcie. Będziecie czuli się lepiej, i odetchnąć świeżym, nie zatęchłym powietrzem. Bez krwi, dramatyzowania, i filozofii. Agr.! Zazdroszczę wam tych nie poukładanych myśli, tej wolności i ograniczeni umysłowego. Nie, to nie miało was urazić, to tylko mała poprawka w waszej bajce. Jestem hakerem, i lubię wpraszać się do cudzych tworów, czy zakłócić harmonię. Koniec przedmów pogrzebowych, czas zacząć spektakl... Wybieramy się na spacer z Szatankiem. Idziecie z nami... z tyłu. Za nami? Zrozumiano.

- Bardzo dziękuję za twoje krzywe porównania. Mogę być wróżką ze złamanym skrzydełkiem, w różowej sukieneczce? Moje marzenie! Agr! Ange, obniżasz się... Osłabiasz moje czarne komórki, i kolorujesz obrazki w mojej książce. Przestań robić za malarza, tobie to też nie wychodzi. – zanegowałam ją. Zeszłam po schodach, i popatrzyłam trzeźwo przed siebie. Zgadnijcie co zobaczyłam? Babcia w oknie... Ach, mój ukochany moment, będzie się działo... aj będzie.
- Twoje lusterko zostało podwójnie stłuczone i nieszczęście trwa lat dwadzieścia.
- Bo?
- Bo mi się tak podoba wampirku. A co do naszych marzeń i fantazji erotycznych, to co... wybaczysz mi mój przywiędły popęd seksualny? – zapytałam, a jej granatowe oczy świeciły się. Iskry w tangu nienawiści, z przypiętą czarną różą, do ubogiego garnituru. Lubię patrzeć w jej patrzałki, są takie smoliste... jakbym tonęła w bagnie. Wybornie...


Post został pochwalony 0 razy
Śro 23:40, 13 Gru 2006 Zobacz profil autora
~Lady bug~
ADMIN
ADMIN



Dołączył: 01 Maj 2006
Posty: 746
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z hotelu w Tokio xD

Post
ufff nareszcie nadrobiłam zaległości xD
Dziewczyno masz talent..strasznie mi się poddoba to opowiadanie..jest takie niezwykłe..szczerze takiego jeszcze nie czytałam Wink

Czekam na kolejną notkę Smile


Post został pochwalony 0 razy
Czw 23:37, 14 Gru 2006 Zobacz profil autora
mrs.pauLa
MODERATOR
MODERATOR



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1416
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z ust Billa;**

Post
noo.
czekamy czekamy Wink
hehe.
świetne to jest!


Post został pochwalony 0 razy
Pią 20:56, 15 Gru 2006 Zobacz profil autora
Agusia
Zagorzały fan TH
Zagorzały fan TH



Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lublin

Post
Po jednym parcie tego opowiadania potrzebuję całego dnia odpoczynku psychicznego! Masz talent, nie można zaprzeczyć temu. Nie myślałam że kiedykolwiek coś takiego przeczytam. Czekam na więcej, ale dopiero jutro tu wrócę!


Post został pochwalony 0 razy
Sob 11:53, 16 Gru 2006 Zobacz profil autora
LadyDreadVamipres
Fan TH
Fan TH



Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wystaję z kieszeni Toma. Nie widzisz? Pech!

Post
Ciesze się dziewczynki że wam sie podoba xD
Odcinek 6, czyli poznajcie tego jedynego którego podziwiam.

- A mam jakieś inne wyjście? Jesteś mi tu jedyną bliską osobą, więc raczej nie mogę przebierać jak w sklepie. – rzekłam, wzruszając ramionami. Gdzie idziemy? Pójdziemy sobie do ruin starego ala zamku, w którym kiedyś znajdowało się muzeum tortur. Pamiętam że jako mała, już inna dziewczynka chodziłam tam z mym ojcem. Właśnie, nie wspominałam wam o tym mądrym człowieku. Jak ja się cieszę że chociaż on uciekł od tej prostolinijnej kobiety która mnie urodziła. Wiecie co wam powiem? Mój ojciec słuchał metalu i zaraził mnie. Też był inny, a ja byłam wypadkiem. Wielkie ugodzenie w umysł mej matki i wpadła z takim brudem. Z mężczyzną z długimi, brązowymi włosami, chodzącym w monotematycznej czerni. Tak bardzo za nim tęsknie, a ja... k**** mać. Sama nie wiem dlaczego ja zostałam w tym więzieniu? Może moja matka myślała że z wiekiem mi przejdzie, i dziwaczne, mroczne geny odejdą razem z nim. Ale się pomyliła, i dzięki... szatanowi. Widzicie mnie chodzącą w białym sweterku z pluszową torebeczką? No ja bym prędzej stłukł lustro, niż miałabym ubrać się w ten sposób. Jakbym za młodu zmądrzała to bym poszła za ojcem. Uciekła bym przed sądem, czy innymi sprawami. Maciek, mój tata był bardzo przystojny... ach, o kaziroctwie nie myślę. Nie ta płeć i nie te uczucia. Muszę wziąć się poważnie za poszukiwania jego adresu. Może wróci? Może zamieszka ze mną? To był by raj w piekielnym wydaniu. Nie lubię marzyć, lubię mieć to co chcę. I to zdobędę, chociaż miałabym być jeszcze wielkim wyrzutkiem niż jestem. Jestem nieszczęśliwa? Tak jestem, więc dla mojego i ich dobra zrobię co w mojej mocy by odzyskać zagubionego gdzieś ojca. Wreszcie pokocham jakiegoś mężczyznę, ale nie liczę że zmienią mi się upodobania seksualne. Ange czeka na odpowiedź, a jej granatowe oczy świecą się niczym ekran telewizora. Moja gwiazda mnie potrzebuje...

- No faktem jest że nie masz... ale na Castel Party, a które mam nadzieje jedziesz.. możesz znaleźć sobie pobrateńców i mnie zostawisz. – jej oczy przestały się świecić, mina jej zrzedła.
- No jak będziesz tak mówić to ci jebnę i przekrzywię ci tą piękną twarzyczkę. Ja mam cię zostawić? Mów w osobie damskiej, bo do męskiej to znasz moje zdanie. – odpowiedziałam, odsłaniając jej bladą twarz. Może dla jednych wyglądała jak trup, ale dla mnie była niezwykle kobieca i seksowna.
Tak wie, rozumiem że nie interesują cię chłopacy. To było tak z rozpędu, bo za nic bym cię nie oddała, jakiemuś obelżywemu chłopakowi. Ale jedziesz ze mną na Zamek w Bolkowie? – zapytała poraz kolejny. Jej policzki poróżowiały, ale był to blady, siny róż. Miała ciemną, śliwkową pomadkę i oczy koloru nieba nocą, w czarnych oprawkach z kredki i cienia. Miała gładką cerę, bez żadnego pryszcza czy piega. Idealna... nie lubię tych piegów, nie lubię ich bo wyskakują od słońca a to nie jest nasze ulubione towarzystwo. Wręcz brzydzą mnie, wywołują odruch wymiotny. Jestem przeczulona? Możliwe, ale przynajmniej wiem co mi się podoba, a co nie. Nie mówiąc o niektórych chwiejnych osobach, które szukając odpowiedzi na byle jakie pytanie, byle gdzie i tylko żeby nie od siebie. No to się nazywa samodzielność życiowa, i jak taki człowiek ma podjąć najważniejszą decyzję w jego życiu? Nie, to nie ślub. To rozwód? Tak... wtedy dopiero młodzi ludzie myśleć i patrzeć w przyszłość. Chwila poruszenia, nawet nie zwiącego się miłością.. czyste sprawy fizyczne, a dwie niewinne osoby zostają skłute kajdankami na wieczność, trwającą góra trzy lata. Po co im ślub skoro potem żądają rozwodu? Dowartościować się, stać się bardziej dorosłym, ożenić się bo... bo inni już to zrobili. Bez namysłu męczyć się z kimś do końca życia. Ach. A osobiście kocham rozwody i tego typu sprawy... choćby dlatego że mój ojciec dał mi nadzieję że jest normalny, i zostawił w sercu mojej matki niezarośniętą ranę. Może dlatego mnie tak nienawidzi i próbuje zmienić? Żebym nie przypominała jej ojca, i głupich lat młodości? Tak bardzo naciska i chce zrobić ze mnie garbatego aniołka? Przykro mi ale moje rogi, nawet po operacjach wyjdą na wierzch. Nie pozbędziesz się mojej natury, nigdy. Nie wymaże z umysłu i serca mojego ojca, mimo że nas zostawił. Za to go wręcz kocham i podziwiam. Tylko brak mi go w pewnych okolicznościach. Ale jak żyć to pełna klatką piersiową, i nie dawać się zdusić w dwóch palcach, jak plastelina. Nie ugniotę się w wybraną formę, moja matka za mało mnie zna. Znać jej nie chcę, ani ona mnie. Zejdziemy sobie z drogi, i będę mogła oddychać bez zanieczyszczeń.


Post został pochwalony 0 razy
Nie 0:27, 17 Gru 2006 Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum Forum o zespole TOKIO HOTEL Strona Główna » Opowiadania wieloczęściowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin